Strona główna

W Polsce obowiązuje klasyczny trójpodział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. W zdrowym społeczeństwie wszystkie te władze poddawane są nieustannemu monitoringowi ze strony zarówno „przeciętnych obywateli”, jak i zaangażowanych społecznie działaczy pokroju Macieja Lisowskiego. By taki monitoring był skuteczny potrzebna jest oczywiście świadomość obowiązującego prawa oraz znajomość schematów i zasad rządzących funkcjonowaniem poszczególnych organów władzy. To jednak tylko jedna strona medalu.

W kontroli i ocenie działania władz i ich przedstawicieli ogromnie bowiem przydaje się także dobra znajomość historii. Dlaczego? Jak mówi wspomniany już Maciej Lisowski: „historia pozwala nam zrozumieć, dlaczego dzisiejsze prawo wygląda tak, a nie inaczej i jak doszło do jego uchwalenia”. Dodaje też, że wiedza o przeszłości – szczególnie tej społecznej i polityczno-gospodarczej – państwa Polskiego pomaga nam pojąć pewne zachowania czy reakcje oraz sposób myślenia osób odpowiadających za tworzenie i egzekwowanie prawa.

Naród to specyficzna zbiorowość ludzi, którzy pomimo że nie zawsze mówią tym samym językiem i mieszkają na ściśle określonym terytorium czują przywiązanie do wartości kulturowych, wspólnej tradycji i historii. Historia danego narodu jest najmocniejszym ogniwem łączącym zbiorowości. Zdaje się być niepisaną regułą, że im jej losy były cięższe tym mocniejsze są więzy zaistniałe pomiędzy przedstawicielami nacji. Na przykładzie historii XIX-wiecznych Polaków reguła ta spełnia się bezwarunkowo. Mieszkający w sztucznie podzielonym granicami rozbiorów kraju ludzie dążyli do zjednoczenia się na łamach niepodległej ojczyzny. Nadziei na odrodzenie Polski dopatrywali się w ówczesnych wydarzeniach mających miejsce na arenach światowych. Pochód Napoleona i idąca w ślad za jego sukcesami istotna Napoleono-mania znalazła swoich kultywatorów na terenie trzech zaborów. Śmiałe posunięcia Cesarza-wygrana pod Austerlitz (2.XII.1805) i likwidacja Rzeszy Niemieckiej budziły strach i respekt wśród innych europejskich władców (także wśród zaborców Polski). Prusy w obawie przed dalszym, niekorzystnym dla nich rozwojem akcji dały Napoleonowi ultimatum w którym zażądały błyskawicznego wycofania wojsk francuskich za Ren. Reakcja Cesarza była błyskawiczna-14.X.1806 r. jego wojska pokonały dwa korpusy armii nieprzyjaciela pod Jeną i Auerstadt. Wygrana ta otworzyła armii Cesarza drogę na wschód, w tym na ziemie polskie. Już 28.XII. wojska francuskie zajęły Warszawę, a w ramach wiosennej kampanii z 1807 r. zdobyły twierdzę gdańską. Posuwając się dalej na wschód Francuzi pokonali armie rosyjską pod Frydlądem. Konsekwencją tych wygranych było podpisanie na tratwie pośrodku Niemna niedaleko Tylży 28.VI.1807r. traktatu pokojowego między dwoma cesarzami Napoleonem i Aleksandrem. Prusy, niedopuszczone do rozmów miały wypłacić Napoleonowi duże odszkodowania-koszty wojny. Na zachodzie straciły też swoje ziemie po Łabę, a na wschodzie nabytki II i III rozbioru Polski. Decyzje te stanowiły bazę dla powstania ograniczonego autonomicznie ( ale ) państwa zrzeszającego głównie jeden naród i chociaż nie posiadającego w samej nazwie przymiotnika określającego je kulturowo tak dla niego ważnego. Miało powstać Księstwo Warszawskie. Samo to zaistnienie, pomimo że kadłubkowatego, ale jawnego tworu było niezmiernie ważne dla świadomości narodu, który wreszcie pisać litery swojej historii mógł na karcie spójnej rodowodowo. I chociaż to wydarzenia sprzed ponad 200 lat, to – podkreśla Maciej Lisowski – właśnie one stały się zaczątkiem kształtowania się naszego systemu prawnego w formie, jaką znamy współcześnie.

Sukcesy Wielkiej Armii zmusiły Cesarza do zajęcia bardziej zdecydowanego stanowiska dotyczącego sprawy ziem polskich. Już wkraczając na to terytorium czuł się przecież kompetentny na tyle, by rozstrzygać o losach jego mieszkańców. Dlatego też wezwał przebywającego w Neapolu gen. Dąbrowskiego, któremu nakazał podjęcie rokowań z posiadającym duży autorytet i cenionym przez Polaków Kościuszką. Naczelnik zażądał od Napoleona gwarancji niepodległości i nienaruszalności granic. Żądań tych Cesarz nie chciał i nie mógł spełnić. Aby zachować swoistą poprawność polityczną musiał postępować w zgodzie z porozumieniem jakie łączyło go z carem Aleksandrem. Sprawa Polski była bowiem niezwykle delikatna i żaden z zainteresowanych w związku z tym nikt nie chciał podejmować znaczących decyzji. Polacy jednak widzieli w osobie Cesarza nadzieję, szansę na odbudowę kraju. Starzy legioniści postępując niezwykle ostrożnie przyjmowali postawę bardziej opieszałą niż zgoła entuzjastyczną. Podobnie postępowała oczekująca na decyzją Napoleona, związana z Rosją i Adamem Czartoryskim arystokracja. Zupełnie inaczej zareagowała na zwycięski pochód Francuzów ludność. W zaborze Pruskich poekscytowały tłum spontanicznie rozbrajał garnizony pruskie i przejął administrację. Również urzędnicy pruscy ochoczo deklarowali lojalność nowym władzom. W styczniu 1807 r. Napoleon zgodził się na powołanie tymczasowego rządu polskiego – Komisji Rządzącej ze Stanisławem Małachowskim na czele. Marszałkiem został Joachim Murat a dowódcą odradzającej się armii polskiej i ministrem wojny Książe Józef Poniatowski. To właśnie pod jego wodzą Polacy utworzyli 30-tysięczną armię i wzięli udział w kampanii zimowej (1807 r.). Na wcześniej wspomnianych obradach pokojowych w Tylży podjęto właściwy temat istnienia państwa polskiego. Obradujący zdecydowali się na rozwiązanie kompromisowe, nie przesądzające jednoznacznie o przyszłości Polaków. Na skutek rokowań powstało niewielkie państwo – Księstwo Warszawskie (104 tys. km2 i 2,6 mln obywateli) z ograniczona suwerennością. W skład Księstwa Warszawskiego weszły ziemie II i III zaboru pruskiego. Gdańsk pozostał wolnym miastem poza granicami lecz pod patronatem Francji. Okręg białostocki, wcześniej pruski teraz miał należeć do Rosji.

Patriotycznie nastawiona arystokracja polska chciała przywrócenia Konstytucji 3-go Maja – przypomina Maciej Lisowski. Jednak za postanowieniem Napoleona, który swe rządy na tym terytorium chciał oprzeć na bogatej szlachcie Księstwo Warszawskie otrzymać miało konstytucję bazująca na rewolucyjnej zasadzie równości wobec prawa. Miała to być idealna „synteza” nowych i starych zasad uwzględniająca dorobek dawnej Rzeczpospolitej. 22.VII.1807 r. Konstytucja Księstwa Warszawskiego została prawnie ustanowiona. Według zapisanych w niej zasad Księstwo warszawskie miało zostać połączone unią personalną z Księstwem Saksonii. Władca Saksonii-Fryderyk August otrzymał dziedziczny tytuł księcia warszawskiego. Monarcha miał dzierżyć pełnię władzy wykonawczej i posiadać inicjatywę ustawodawczą. W senacie i izbie poselskiej (sejm) prym wiodła szlachta. Uzyskała ona wyłączne prawo do zsiadania w senacie i 60 ze 100 mandatów do izby poselskiej. Kompetencje władcy w zakresie władzy wykonawczej należały do Rady Państwa i Rady Ministrów. Kolegialność urzędów zastąpiona została zasadą kierownictwa jednoosobowego stosowane we Francji.

9 tysięczna armia urzędników państwowych („w porównaniu do dziś, to prawie jakby tych urzędników nie było” – śmieje się Maciej Lisowski – „choć biorąc pod uwagę rozmiar terytorium i liczbę ludności, było w sumie znacznie gorzej”) stanowiła sprawne narzędzie władzy. Ustrój Księstwa Warszawskiego zbliżał się do ustrojów oświeceniowych monarchii absolutnych. Przekreślał feudalne stosunki prawne – znosił poddaństwo chłopów i przypisanie ich do ziemi. Wprowadzony w 1808 r. Kodeks Cywilny, zwany też Kodeksem Napoleona gwarantował równość prawną wszystkim ludziom, jednak uzależniał prawa polityczne od posiadanego majątku. Wprowadzenie cenzusu okazało się być korzystne dla nielicznej wtedy jeszcze burżuazji, tworzącej się inteligencji, artystów, urzędników, ludzi nauki, oficerów i kleru. Prawa polityczne otrzymali chłopi czynszowi, zasłużeni podoficerowie i żołnierze. Było to – zdaniem Lisowskiego – dla wielu szansą, możliwością uzyskania awansu społecznego dzięki służbie wojskowej. Dekret monarszy z XII 1807 r. gwarantował ziemiaństwu własność gruntów, choć niesprawiedliwy społecznie zniósł anachroniczny system podzielonej własności. Brak suwerenności Księstwa Warszawskiego odznaczał się w niemożności posiadania ministra spraw wewnętrznych ani aparatu dyplomatycznego. Bezpośrednim reprezentantem Napoleona był francuski rezydent w Warszawie. Z Francją łączył Księstwo także sojusz militarny – w razie zagrożenia Polacy zobowiązani byli wystawić i oddać Napoleonowi do pełnej dyspozycji 45-tysięczną armię.

Międzynarodowy status Księstwa Warszawskiego i jego ustrój wewnętrzny stanowiły rozwiązanie modelowe. Na schemacie tym Napoleon zamierzał się opierać także w dalszej pacyfikacji innych, zajętych lub podbitych przez niego krajów. W tym też czasie Bonaparte wprowadzał w państwach satelickich i sojuszniczych swoisty system, zabraniający utrzymywania jakichkolwiek kontaktów handlowych z Anglią. Wszystko za sprawą klęski floty francuskiej pod Trafalgarem (1805 r.) która doszczętnie rozwiała nadzieje wodza Francuzów na szybkie militarne pokonanie Wielkiej Brytanii. Aby załamać gospodarkę handlową przeciwnika Napoleon wprowadził w życie plan blokady kontynentalnej, czyli zakazu handlu towarami angielskimi. Pomimo, że chwilowo odcięło to Wielką Brytanię od tradycyjnych rynków zbytu już po krótkim czasie nastąpił rozrost kontrabandy, co doprowadziło do kryzysu gospodarczego w wielu państwach Europy, w tym też w Księstwie Warszawskim. Napoleon poniósł ciężkie konsekwencje polityki anty-angielskiej: musiał w szybkim tempie podbijać inne państwa europejskie tak, by nadal utrzymywać przewagę na kontynencie. Wkrótce zajął Portugalię i usunął z tronu Burbonów. Echem tych wydarzeń były liczne powstania i ruchy skierowane przeciwko nowej władzy, min. właśnie w Hiszpanii i Portugalii. Działania wojenne w Hiszpanii trwające do 1813 r. zakończyły się wielka klęską militarną Cesarza. Jedną z najsłynniejszych bitew rozegranych pomiędzy powstańcami a armią napoleońską była ta w wąwozie Somosierra (1808 r.), gdzie u boku Napoleona walczył polski szwadron pod dowództwem Jana Kozietulskiego. Wyzwoleńcze dążenia Hiszpan znalazły poparcie wśród innych narodów Europy-nawet we Francji gwałtownie spadła popularność Napoleona.

„Koniecznie trzeba w tym miejscu zwrócić uwagę na skutki, jakie te wydarzenia miały dla Polaków” – podkreśla Maciej Lisowski. Otóż w 1809 r. armia austriacka zaatakowała Bawarię i Wenecję oraz przekroczyła granice Księstwa Warszawskiego. Napoleon stłumił walki i rozpoczął przygotowania do ofensywy przeciwko Austrii. Francuzi na ten czas wycofali z Księstwa większość oddziałów własnych i polskich- Ks. Poniatowskiemu zostało jedynie 15 tys. żołnierzy. 19.IV.1809 r. pod Raszynem Polacy skutecznie stawili opór dwukrotnie silniejszym wojskom armii austriackiej. Dowodzący Ks. Poniatowski oddał arcyksięciu Ferdynandowi Warszawę, a sam zaś uderzył w kierunku południowo-wschodnim, zajmując Lublin, Zamość, Sandomierz, Lwów i Kraków. Wkrótce armia francuska wygrała w decydującej bitwie pod Wagrami. Zwycięstwo to przesądziło o podpisaniu pokoju w Schonbrum, na mocy którego Austria utraciła posiadłości nad Adriatykiem, a Księstwo Warszawskie kosztami jej terytorium powiększyło swój obszar dwukrotnie. Wywalczony przez Polaków okręg tarnopolski wszedł we władanie Rosji. Pozyskanie ziem obudziło w Polakach dążenia niepodległościowe, którym Rosja czynnie się sprzeciwiła (oznaczało to bowiem powiększenie terytorium Księstwa). „Nasze układy z Rosją zawsze zresztą były i wciąż są burzliwe, co nie pozostaje bez wpływu ani na kształt naszego prawa, ani na funkcjonowanie organów władzy” – zaznacza Maciej Lisowski.

Aby nie tracić mocnego sojusznika Napoleon wynegocjował z Aleksandrem I układ, w którym zobowiązał się, że nigdy nie dopuści do odbudowy państwa polskiego. Umowa ta straciła wkrótce jednak na ważności-Napoleon zerwał przyjazne kontakty z Rosją, gdy okazało się że państwo to utrzymywało kontaktu handlowe z Anglią. Wojna z Rosją była nieunikniona. Co ciekawe, zarówno Rosja jak i sama Francja zamierzały wykorzystać strategiczne położenie Księstwa Warszawskiego w przyszłej walce. Aby pozyskać przychylność generalicji z Księstwa Warszawskiego Napoleon poprzez Adama Czartoryskiego nawiązał stosunki ze szlachtą z zaboru rosyjskiego. W swych dalekosiężnych planach nie wykluczał on, ku uciesze Polaków utworzenia samodzielnego państwa polskiego z jednym z jego krewnych lub marszałków na tronie. Do walki przeciwko Rosji Cesarz stworzył wielonarodowościową armię. Jednak na przekór planom Bonaparte armia rosyjska nie zaatakowała Księstwa Warszawskiego pierwsza. Napoleon został zmuszony przekroczyć granice i przez Wilno i Witebsk ruszyć w głąb terytorium rosyjskiego. Powołana wówczas na ziemiach zaboru rosyjskiego Konfederacja Generalna wzywała Polaków do popierania wojny z Rosją.

Zdaniem Macieja Lisowskiego warto w tym miejscu zwrócić uwagę na aspekt propagandowy – wszak dziś także mamy praktycznie na co dzień do czynienia z działaniami propagandowymi w takiej czy innej formie, ale nader często nie zdajemy sobie sprawy jaką mają moc i jak istotne mogą za sobą nieść konsekwencje.

Do wspomnianej wcześniej propagandy przyłącza się bowiem także szlachta reprezentowana przez Adama Czartoryskiego. Armia rosyjska unikała bezpośredniego starcia i wciągała wroga w głąb kraju, pozbawiając go tym samym zapasów żywności. Nastąpiła tam seria przegranych Wielkiej Armii, nękanej nie tylko ciągłymi atakami wroga ale i rosyjskim, tak egzotycznym przecież dla Francuzów mrozem. Napoleon musiał ogłosić odwrót 100 tys. już tylko armii, która pierwotnie liczyła 700 tys. żołnierzy. W takiej sytuacji utrzymanie Księstwa Warszawskiego było niemożliwe. Ks. Poniatowski zebrał 30 tys. ludzi i przeszedł, niesiony ostatnimi porywami nadziei do Bawarii, by połączyć się z „armią” swojego Cesarza. Podczas bitwy pod Lipskiem Książe mianowany został marszałkiem Francji. Wkrótce potem został ranny przy osłanianiu odwrotu wojsk francuskich i utonął w rzece Elsterze, pozostawiając po sobie kult żołnierza „wiernego do końca”. Sam Napoleon utracił koronę (przymusowa abdykacja) i zesłany został na wyspę Elbę. „To chyba jedyny fakt o Napoleonie, który zna niemal każdy uczeń podstawówki” – żartuje Maciej Lisowski.

Już wkrótce po tym V koalicja zawarła w Paryżu pokój z nowym władcą Francji-Ludwikiem XVIII. Napoleon zdołał uciec z Elby i bez jednego wystrzału przedostać się do Paryża. Ostatni epizod życia Bonaparte rozegrał się na wyspie św. Heleny, na której ostatecznie spędził ostatnie chwile życia, zapewne dużo rozmyślając o największej swojej klęsce militarnej – bitwie pod Waterloo (1815 r). Wraz z upadkiem Napoleona Polacy przestali wierzyć w wyzwolenie spod jarzma zaborców przy pomocy siły z zewnątrz. Teraz losy narodu zależały od koalicjantów (Wielka Brytania, Rosja, Austria, Prusy) obradujących na Kongresie w Wiedeńskim. Wyniki tych rokowań uchwalane były w zgodzie z objętymi zasadami legitymizmu, restauracji i zachowania równowagi europejskiej.

I znów – zdaniem Macieja Lisowskiego – wydarzenia te przyniosły znaczące nie tylko dla ówczesnej, ale i dla współczesnej Polski konsekwencje. Postanowienia zawarte w Wiedniu stanowiły ogromny cios dla Polaków, którzy obrady całego Kongresu pejoratywnie nazywali IV rozbiorem Polski. Prusy otrzymać bowiem miały 1/3 Saksonii, Gdańsk i Toruń, departamenty poznański i bydgoski (Wielkie Księstwo Poznańskie), Austria okręg wielicki i tarnopolski. Reszta Księstwa Warszawskiego poprzez unię personalną związana została z Rosją i ogłoszona Królestwem Polskim. Kraków mianowany został Wolnym Miastem będącym pod patronatem trzech zaborców. Samo Królestwo Polskie liczyło 130 tys. km2. Konstytucję opracować miała grupa polityków pod przewodnictwem Jerzego Adama Czartoryskiego. Wzorem dla tej ustawy zasadniczej miała być karta Ludwika XVIII, propagująca monarchię konstytucyjną o charakterze ograniczonym. Sam projekt więc w porównaniu z planami konstytucyjnymi dla Księstwa Warszawskiego ani nie był tak postępowy jak Kodeks Cywilny, ani nie nawiązywał do tradycji Konstytucji 3-go Maja. Car, jako król polski podpisem wprowadził Konstytucję w życie w 1815 roku. Od tego momentu ziemie polskie uzyskały status odrębnego królestwa posiadającego własne terytorium. Dodatkowo miały w nim istnieć polskie władze centralne i terytorialne, narodowy parlament i armia. Królestwo miało posiadać własny budżet i system monetarny oraz odrębny system oświatowy. W ramach wypełniania zasady legitymizmu miało mieć ustrój monarchii konstytucyjnej, gdzie monarcha wybrany jest z woli opatrzności. Król polski, („czyli każdy kolejny car Rosji” – przypomina Lisowski) posiadał niezwykle szerokie kompetencje – był zwierzchnikiem sił zbrojnych i władzy wykonawczej, mógł zwoływać i rozwiązywać sejm, miał prawo weta, mógł mianować wyższych urzędników i posiadał prawo zmieniana samej konstytucji. Reprezentantem władzy króla w Królestwie został namiestnik, z tym że ani król ani też jego namiestnik nie ponosili odpowiedzialności za swoje decyzje. W porównaniu z Konstytucją Księstwa Warszawskiego Król i namiestnik posiadali więc pełnię władzy absolutnej. Funkcje rządu pełniła Rada Administracyjna w skład której wchodziło 15 ministrów. Działalność administracji krajowej kontrolowała Rada Stanu. Władza ustawodawcza spoczywała w rękach Sejmu i Izby Poselskiej. Prawo wyborcze w Kongresówce posiadali (podobnie jak w Księstwie Warszawskim): inteligencja, nauczyciele, urzędnicy, artyści i duchowieństwo świeckie. Praw wyborczych nie posiadali jednak żołnierze, a ludność żydowska pozbawiona była praw politycznych. Swoją drogą, według Macieja Lisowskiego warto porównać tę sytuację z dzisiejszą – wnioski nasuwają się same…

Pomimo wielu przeszkód Królestwo w mentalności Polaków pełniło funkcję namiastki polskości, było centrum narodowym, gospodarczym i kulturowym. Największą ze wspomnianych przeszkód okazała się być osoba samego cara, który wykazując despotyczne zapędy odsuną od władzy „zbyt nowoczesnych konserwatystów”, polityków którzy tworząc konstytucję domagali się przestrzegania zawartych w niej zasad, dążyli do uzyskania autonomii i wprowadzenia odgórnych reform. Pośród tych działaczy znalazł się także Adam Jerzy Czartoryski, który prowadzenie polityki zawiesił na 15 lat. W zamian za konserwatystów car Aleksander na scenę polityczną Kongresówki wprowadził ugodową grupę karierowiczów, zwolenników władzy absolutnej nie skrępowanej konstytucją. Namiestnikiem nominowany został gen. Józef Zajączek, niegdyś uczestnik powstania kościuszkowskiego i generał napoleoński. Wielki Książe Konstanty, brat Aleksandra został naczelnym wodzem wojska polskiego. Ten psychicznie niezrównoważony człowiek posiadał nieograniczone kompetencje i w praktyce kontrolował życie Kongresówki za pośrednictwem carskiego namiestnika. Car nominował także komisarza. Został nim Mikołaj Nowosilcow który miał za zadanie prowadzić ogólny nadzór i przekazywać raporty o sytuacji w Królestwie do Petersburga. Pomimo, że Nowosilcow wykazywał raczej „antagonistyczny” stosunek do Polaków, to dzięki wstawiennictwu gen. Zajączka włączony został do Rady Administracyjnej.

Najważniejsze stanowiska w Królestwie przekazane były ludziom nie tyle nawet niekompetentnym, ile politycznie niewłaściwym, bo nie posiadającym ani autorytetu ani aprobaty społeczeństwa. „Skąd my to znamy?” – pyta retorycznie Maciej Lisowski.

Tak czy inaczej, rozwiązanie to nie wróżyło świetlanej przyszłości. Można zaryzykować stwierdzenie, że nieodpowiedzialne i nietaktowne posunięcia cara były początkiem końca stosunkowo dobrych warunków bytu panujących wtedy w Kongresówce. A także – podkreśla jeszcze raz Lisowski – odbiły się niezatartym piętnem na kształcie dzisiejszego systemu władzy w kraju nad Wisłą.